Samodzielność – jak ją rozwijać u dziecka?

6 rzeczy, dzięki którym stajemy się bardziej samodzielni!

Czasami na placu zabaw podchodzi do mnie jakiś rodzic i mówi: „Wow! Jak ona/on sobie radzi. Super. Ile ma?” Z jednej strony czuję odrobinę dumy i radości. Z drugiej mam poczucie, że to wszystko jest do zrobienia. Dzieci niezwykle rzadko proszą mnie o pomoc (choć wiedzą doskonale, że gry poproszą, to ją otrzymają) od małego pełzali dzielnie przez plac zabaw i przechodził przeszkody, tak jak umieli, nie miałam żadnych wątpliwości, że dadzą sobie radę. 

Czasami u dziecka pojawia się taki czas, w którym dziecko wejdzie gdzieś wysoko i woła/krzyczy, że nie może zejść i trzeba je ściągnąć. Warto wtedy rozróżnić, czy jest to jakaś stała reakcja w życiu dziecka na każdą trudność, czy jest to prośbą o pomoc w wyjątkowych sytuacjach. Często w biegu dnia codziennego robimy jedno… nie mamy chwili na zastanowienie, więc po prostu biegniemy i ściągamy dziecko z miejsca, do którego się dostało. Często nawet nie podejmujemy prób “wspierania” dziecka podczas schodzenia, po prostu z wygody i pośpiechu robimy to za nie. To jest ok, dopóki dziecko od czasu do czasu doświadcza wsparcia rodzica przy schodzeniu z jakiejś wysokiej szafki, wtedy dziecko doświadcza różnorodności: “Czasem rodzic przychodzi i robi to za mnie, czasem mi pomaga zejść, a czasem schodzę sama…”. Ta różnorodność pomaga zauważyć dziecku, że najprawdopodobniej będzie kiedyś w stanie zejść z szafki samo i jego naturalna motywacja do eksploracji i samodzielności będzie działała i mobilizowała do większej samodzielności.

Czasami przy dwójce małych dzieci tych momentów, które zachęcają nas – rodziców – do pójścia na “skróty” i zrobienia czegoś za dziecko jest na tyle dużo, że dzieci zapominają, że kiedyś miały motywację do samodzielności i chciały to robić. Czasami nawet dziecko słyszy ciągły zakaz eksploracji, doświadcza frustracji rodzica i w efekcie czasami zaprzestaje korzystnych (choć trudnych dla rodzica) dla siebie okazji na wszechstronny rozwój. Gdy spostrzegamy, że tak właśnie się stało, to możemy wziąć głęboki wdech i wydech i powiedzieć sobie samemu: “STOP w wyręczaniu”. Bardzo ważne jest w tym momencie wspieranie dziecka i zaangażowanie rodzica, aby nie poczuło, że bez umiejętności zostało samo z jakąś trudnością, która na ten moment je przerasta. I przychodzi ten dzień, w którym sobie, innym opiekunom, czy nawet rodzeństwu mówimy: „Dość. Kiedyś zrobi sobie krzywdę, od dziś pracujemy, by sam / sama schodził/-a z tej szafki.” Dość szybko dziecko w radości, że samodzielnie i bezpiecznie pokonuje jakąś przeszkodę przestaje nas potrzebować. To trudne i wymagające czasu działanie jest naszą inwestycją w przyszłość naszej rodziny.

              Nie myślcie sobie, że samodzielność jest w każdym obszarze życia. Czasami tak jest, że dziecko już stało się samodzielne w jakimś obszarze, a w innym nadal potrzebuje naszego wsparcia. 

Dlaczego ta samodzielność jest dla mnie tak ważna? Chciałabym, aby dzieci same wspinały się na drabinki na placu zabaw, bo uważam, że to jest najbezpieczniejsze dla dziecka, gdy samo troszczy się o swoje bezpieczeństwo. Wiem, że nie zawsze jestem w tym samym pokoju, co dziecko i nie zawsze mogę mu towarzyszyć podczas wspinaczki na najwyższą szafkę w pokoju. Gdy przy dwójce dzieci jedno dziecko się wspina, drugie idzie na karuzelę, to nie sposób, aby być przy obu na raz. Nawet jeśli mamy jedno dziecko i planujemy, aby tak pozostało, to kiedyś to dziecko będzie w towarzystwie innych dzieci pod opieką jednego opiekuna i będzie dla niego bezpieczniej, jeśli będzie umiało słuchać swojego strachu i dbać o swoje bezpieczeństwo i co równie ważne prosić o pomoc zawsze wtedy, gdy to jest naprawdę potrzebne.

Do konkretów: Jak sprawić, by nasze dzieci były bardziej samodzielne w obszarze, który nas zaczął interesować (np. dziecko, które nie lubi się ubierać, a my chcemy by pomimo tego, nauczyło się tego)? Czego potrzeba dziecku, aby stać się samodzielnym?

  1.       Uważny rodzic

Taki który zauważa, że dziecko z czymś się zmaga, lub dostrzega, że dziecko coś osiągnęło, po to, aby to nazwać i cieszyć się z nim. Niekoniecznie chwalić, czy nagradzać. Dziecko, które wspina się, cieszy się nie tylko z tego, że udało mu się wspiąć, ale też z prób wspinania się, które też go bawią. Często zapominamy o tym, jak wiele frajdy daje nam podejmowanie prób, sam proces dochodzenia do czegoś jak np. z budową klocków LEGO. Budowaliśmy cały dzień z LEGO a teraz mamy efekt: dom. Czemu ludzie zachwycają się domem, a nie tymczasem, który doprowadził do tego, aby ten dom zbudować. Od dzieci, które zbudowały i zaraz zburzyły swoją “cudowną” babkę z piasku możemy się nauczyć, jak ważne są wszystkie procesy tworzenia, zauważania efektu, jak i burzenia (oczywiście w idealnym świecie burzenie zależeć powinno od osoby, która stworzyła daną rzecz).

  1.       Wspierający rodzic

Taki, który w razie potrzeby udzieli pomocy – najlepiej minimalnej – tak aby wzmocnić w dziecku poczucie, że poradziło sobie samo, a rodzic był tylko wsparciem. Nie rozwijamy u dziecka pewności siebie, gdy pokazujemy mu, że bez nas nie dałoby sobie rady.

  1.       Zapewnienie bezpieczeństwa.

Znamy nasze dzieci i ich możliwości. Jesteśmy też świadomi swoich obaw, lęków i tego co w nas samych pomaga, a co przeszkadza naszym dzieciom w pokonaniu trudności. Kiedy zauważymy, że dziecko wychodzi z inicjatywą, by zdobyć nową umiejętność, to zapewnijmy mu bezpieczeństwo, nie chodzi tutaj o to by nie doznało porażki, ale aby nie stała mu się krzywda powodująca, że spacer kończy się podróżą do szpitala.

  1.       Gdy dziecko się zniechęci, pozwól mu odpuścić.

Za jakiś czas samo sięgnie po to znowu, albo my możemy to zaproponować i spytać „Co myślisz, że jest Ci potrzebne, aby teraz Ci się udało? Może jestem w stanie Ci w czymś pomóc, a może chcesz bym po prostu była przy Tobie?”

  1.       Nic na siłę.

Gdy dziecko ciągle prosi nas o pomoc, chce pokonywać przeszkodę, trzymając nas za rękę, to dajmy mu ją jeden raz, czy drugi. Kiedy poczujemy, że chcemy się oddalić, to puśćmy ją i powiedzmy „Idę tam. Jeśli chcesz, możesz spróbować sam. Jeśli nie, możesz zrezygnować”. W ten sposób dajemy dziecku przestrzeń i możliwość samodzielnego zdecydowania o tym, czy pomimo braku rodzica nadal chce próbować, czy chce się z tym zmierzyć, czy po prostu dla mnie za wcześnie. Po chwili przestrzeni, gdy dostrzegamy, że dziecko nie podjęło samodzielnie prób, możemy zaproponować mu: “Teraz mogę być z Tobą, chcesz poćwiczyć wchodzenie na górkę, czy teraz wolisz zostać tutaj?”

  1.       Być krok za dzieckiem.

Gdy chcemy znaleźć odpowiednie miejsce dla siebie, gdy dziecko robi coś, co budzi nasze obawy, to spróbujmy stanąć na tyle blisko by móc je złapać (tak, by poczuło, że upada, można zrobić kontrolowany upadek, czyli pokazać dziecku w zwolnionym tempie, że gdybyśmy tutaj nie stali, to upadłoby niżej niż w nasze ramiona, ale zrobić to tak, aby się nic nie stało) i na tyle daleko, aby dziecko czuło, że robi to samo, że nasza pomoc jest jedynie ostatecznością.

 

Założycielka Samo-dzielni. Pracownia edukacyjno-psychologiczna. Prowadzi: konsultacje psychologiczne dla rodziców, warsztaty psychologiczne i psychoterapia indywidualna i rodzinna.

Dodaj komentarz