Na dzień Ojca

Och! W jakich wspaniałych czasach przyszło nam żyć. Kiedyś, to, co było nie do pomyślenia, dziś spotykamy na każdym kroku. Oczywiście, nadal jest wielu ojców, którzy nie czują się w tej roli zbyt pewnie i ograniczają swoje spotkania z dziećmi do minimum, koncentrując się na pracy zawodowej.

Myślę sobie o nich nie, jako o „gorszych” ojcach, ale takich, którzy wybrali co innego. Choć myślę, że wiele tracą i oni, i dzieci, i mamy, to dostrzegam, że to jest niezwykle trudne zadanie – pracować 10h dziennie, a następnie znaleźć siły, czas, energię, pomysł na zabawę z dziećmi i jeszcze ogarnąć cały “mechanizm” wychowania ich i próby dogadywania się z nimi. Wiele dzieci „wyżywa” się na swoich ojcach, może dlatego, że tęsknią za nimi, a może się od nich odzwyczaili? Zmęczeni tatusiowie zmagają się z nie lada wyzwaniem, dotrzeć do młodych zbuntowanych istot. Czasami my – mamy wymagamy od ojców, aby ogarniali wszystko tak jak my, zapominając, jak trudne mogłoby być to zadanie, gdybyśmy my na co dzień specjalizowały się w czymś innym niż spędzanie czasu z dzieckiem, opieką nad domem. Po ostatnich miesiącach wielu z nas dostrzegło jak dużo cierpliwości, wytrwałości, spokoju, energii wymaga permanentna opieka nad dzieckiem. Teraz możemy docenić i mamy i ojców BARDZIEJ. 

Dziś nie chce pisać o tym jak my kobiety możemy zadbać o to, by ojcowie naszych dzieci byli na bieżąco i aby ich możliwie wspierać w byciu ojcem, ale pewnie i na taki artykuł przyjdzie czas. Dziś chcę napisać o tym, czego nauczyłam się od fantastycznych ojców, których obserwuje od czasu do czasu i na co dzień.  Osiedle, na którym mieszkam, jest przepełnione aktywnymi ojcami, którzy spędzają czas z dziećmi i są fantastyczni! I choć pewnie ujawnią się pewne stereotypy w tym co piszę, to zaryzykuje! Bo właśnie tego uczę się od ojców jako matka.

1. Zabawy i szaleństwa!

I choć sama jestem dość szalona i lubię się bawić, to ojcowie robią to w sposób niesamowity. Myślę, że mężczyźni całe życie się bawią, choćby odrobinę. Ja miałam okres w swoim życiu, gdy byłam zbyt poważna. Na szczęście szybko przypomniałam sobie, jak to jest bawić się naprawdę, na 100%. Co robią ojcowie? Grają w piłkę, tarzają się w trawie, nie odwracają wzroku, gdy dziecko wchodzi wysoko, albo kręci się na karuzeli tak szybko, że my  nigdy byśmy się na to nie zdecydowały. Siłują się, organizują walki, uczą mądrych słów, ścigają się, kręcą w kółko, wchodzą na lód, pływają w rzece, zdobywają szczyty. Z ojcami można konie kraść! Czasami jak widzę jak świetnie się bawią, to muszę naprawdę się mocno postarać, żeby nie wejść im w paradę, jest tak fajnie, że sama mam ochotę się z nimi być. Co jest najlepszego w tych zabawach? Są proste. Nasycone. Wolne!

2. Stanowczości!

Czasami myślę, że niektórzy są zbyt ostrzy… ale potem sobie myślę, że dzieci chyba właśnie tego potrzebują, aby stawiać im jasne granice, aby konkretnie wyznaczać zadania.Oczywiście nie można przesadzać, ale ojcowie robią to w sposób stanowczy, który mobilizuje do wytrwałości. Ja jestem matką, długo uczyłam się swojej roli pocieszycielki. Czasem przesadzam w obronie swoich dzieci, dlatego od ojców uczę się, aby być stanowczym i pokazać: „Wiem czego chcę!” Albo „Czas na buty”. Ojcowie nie muszą podnosić głosu, sam komunikat i ich ton jest wystarczający do tego, by dziecko potraktowało ich poważnie.

3. Siły!

To chyba potrafią tylko ojcowie. Czasem rano, gdy zaprowadzam starszego do przedszkola, widzę ojców jadących z dwójką dzieci, jedno na bagażniku z tyłu, drugie obok. Jedzie, trzymając jedną ręką kierownicę, a drugą trzyma rower – nie taki biegowy – zwykły rower z pedałami, trzyma go jakby trzymał siatkę z bułkami. Najwyraźniej młoda pasażerka chciała jechać rowerem, ale się rozmyśliła. Ja, jak starszy się rozmyślił, to porzuciłam rower w krzakach i potem po niego musiałam wracać. Są rzeczy, które tylko ojcowie potrafią! Ale możemy patrzeć na nich z zachwytem i mówić „wow!”.

4. Luzu!

Oczywiście mamy też potrafią być wyluzowane, ale powiedzmy sobie szczerze, tak jak mężczyźni potrafią o niczym nie myśleć, tak fantastycznie potrafią nie przejmować się wieloma rzeczami, co przy dzieciach jest niesamowicie potrzebne. Dzięki temu ojcowie są autentyczni, spontaniczni, są sobą. Ja uczę się tego każdego dnia. Nie bez powodu w wielu przypadkach to tatusiowie powinni odprowadzać dzieci do przedszkola w okresie adaptacji. Tatusiowie często mają większą łatwość zostawienia dziecka w przedszkolu, pożegnania z nim w taki sposób, aby nie zarażać go swoimi trudnymi emocjami. Ojcowie często nie mają zbyt wiele obaw, nie martwią się na zapas i nie przejmują się, że spóźnią się do pracy. Ich poranki są po prostu prostsze. Wstać, umyć się, kupić bułki, zjeść jajecznice, ubrać się i wyjść. Dziecko gotowe do wyjścia stoi w drzwiach. Zabrać dziecko.

Motto życiowe większości z nich: „Mam czas”.

Niesamowite, że od tych samych ojców uczę się jednocześnie stanowczości i luzu! Niebywałe!

5. Minimalizmu

Mężczyźni mają proste pomysły na zabawy, głównie spędzają czas na dworze z dziećmi, albo bawią się lego, torami lub autami. Niektórzy jeżdżą wózkiem po mieszkaniu, malują paznokcie lalkom, inni wymyślają wspaniałe zabawy na łóżku polegające na tym, że oni leżą, a dzieci wokoło skaczą, wykonują zadania, biegają, chodzą im po plecach. Ojcowie bawią się tym, czym chce bawić się dziecko. Podejrzewam, że część ojców, nie ma pojęcia o ¾ zabawek, jakie mają dzieci w swoich pokojach, a które matki uznały za „niezbędne” do harmonijnego rozwoju.

6. Czas z rodzicem to najlepszy prezent

Coraz więcej ojców wyjeżdża na kilkudniowe „męskie” wyjazdy w góry, albo chodzi na bale ojców i córek. Czas z ojcem jest niezwykły, wyjątkowy. Ojcowie po prostu lubią aktywnie spędzać czas z dziećmi i choć nie zawsze są to jakieś niesamowite wyprawy, to te z pozoru zwykłe i standardowe wycieczki są dla dzieci niezapomniane: przejazd pociągiem na główną stację, przejazd tramwajem do centrum, wycieczka do Castoramy, wycieczka do ZOO, basen. Wiecie kogo można zobaczyć na basenie 24.12 w godzinach przedpołudniowych? Ojców z dziećmi, którzy w zimowy dzień chcieli znaleźć miejsce z dala od przygotowań do wigilii. Jeśli tata wyjeżdża na delegację, to często już nie przywozi zabawek. Zabawki okazują się słabą rekompensatą tego, że wyjechaliśmy na delegacje. Najlepszy jest czas z rodzicem. Zwyczajny i niezwykły jednocześnie.

7. Czytania książek przy dzieciach!

Kiedyś poskarżyłam się mężowi, że kompletnie nie znajduje czasu na czytanie książek i tak strasznie mi tego brak. Wtedy zdradził mi pewien sekret! Powiedział, że gdy idę do pracy, on siada na fotelu w pokoju dzieci, oni się bawią, a on czyta książkę. Czasem włażą na niego, ale udaje mu się naprawdę dużo przeczytać. Usiadłam i spróbowałam. Zaczęłam od czytania przy jednym dziecku, gdy starszy chciałbym była przy nim, gdy usypia, powiedziałam, że dobrze, ale to jest czas, który chce poświęcić na czytanie. Najpierw czytałam mu jedną książkę, a potem czytałam sobie. On zasypiał, a ja zatapiałam się w lekturze. Potem nauczyłam się czytać z dziećmi w pokoju. Ciągle chciały angażować mnie do jakiejś zabawy, a ja mówiłam: „Teraz czytam, bardzo mnie to ciekawi. Poczytam jeszcze 20 minut i wtedy odłożę książkę i pobawimy się wszyscy razem”

8. Praca przy dzieciach!

Kiedyś wróciłam z pracy i patrzę, a mąż pracuje. Pytam, jak to zrobił. Jak długo pracuje? Powiedział, że w zasadzie cały czas był przed komputerem. I opowiada: „Bawiła się, trochę tu, trochę tam. Potem się zmęczyła, przyszła, usiadła na kolanach. Zasnęła. Odłożyłem ją i dalej pracowałem”. Niebywałe! Ja też odkryłam swoje sposoby na pracę przy dzieciach. Ostatnio świetnie się sprawdza suchy basen na balkonie, a ja przed komputerem przy drzwiach. W drzwiach balkonowych odbijają mi się bawiące dzieci na balkonie.

9. Odpoczynku po opiece nad dziećmi

Część z nas, matek, zapomina o regeneracji i odpoczynku. Tak samo jak każdy chciałby odpocząć po pracy, tak po dniu, w którym jesteśmy cały czas z dziećmi, warto zadbać o regenerację sił i zrobić coś drobnego dla siebie. Gdy młodsza się urodziła takim czasem relaksu, było gorąca herbata w ciszy, gdy dzieci już spały, albo kąpiel. Mąż długo nie mógł zrozumieć, czemu robię taką aferę mówiąc, że idę się kąpać. To przecież normalna czynność, którą się realizuje codziennie. Gdy młodsza była malutka to kąpiel, gdy był mąż w domu, to był czas, gdy mogłam zamknąć się w łazience i przez 10 minut być sama… Nie tylko fizycznie, ale psychicznie, nie myśląc o tym, co się dzieje za drzwiami. Dziś mam większe możliwości: wyjścia z koleżankami, aktywność sportowa, czytanie książek.

10. „Hmm mówiłaś coś?”

Ostatnią rzecz, którą czasem warto zrobić to… po prostu udać, że się nie słyszy. Czasami jestem tak zaangażowana w coś i nagle słyszę, że dzieci wołają, ale chcę dokończyć to, co robiłam. Mąż siedzi i się nie rusza. I myślę sobie: „Skoro on może, czemu ja nie?” Okazuje się, że w 90% moja obecność, gdy dzieci wołają, nie jest niezbędna. Oczywiście nie chodzi o to, żeby w ogóle nie zjawiać się na ich wołanie, ale aby pozwolić im podjąć próbę poradzenia sobie z danym problemem, czy konfliktem między sobą. Potem zjawiam się i mówię: „Słyszałam, że mnie wołaliście. Chciałam pilnie coś skończyć i widzę, że udało się wam bez mojej pomocy?” Starszy odpowiada: „Tak! Sam znalazłem tą część od torów, zobacz, jak tu świetnie pasuje!”

Oto 10 rzeczy, które dostrzegłam u ojców i postanowiłam wcielić je w swoje życie i rodzicielstwo. Od tego czasu jest bardziej zabawnie, z większym luzem i z mniejszą ilością marudzenia i poczucia, że wszystko jest na mojej głowie. W końcu w każdej chwili mogę to wszystko zostawić i zmienić plany. Wszystko zależy od nas! Sprzątanie, przygotowanie obiadu, opieka nad dziećmi nie musi wiązać się z jakimś poczuciem obowiązku, ale z poczuciem, że przecież nic się nie stanie, jak któregoś dnia obiad będzie spóźniony, a naczynia w zlewie poczekają na kogoś innego, kto je posprząta. A może uda się to zrobić razem z dziećmi? Jedno jest pewne. Dzieci uwielbiają sprzątać, wystarczy nastawić się na nieco dłuższy proces i mniejszą dokładność.

A czego wy uczycie się od ojców? A czego wy – ojcowie, nauczyliście się od mam, które spotykacie na co dzień?

Agata Ryniecka

Założycielka Samo-dzielni. Pracownia edukacyjna. Prowadzi zajęcia Koncentruj się i ucz samodzielnie, uważne uczenie się, grupy zabawowe, RPG, konsultacje psychologiczne dla rodziców, warsztaty psychologiczne dla młodzieży i trening złości, terapia dla dzieci i młodzieży, terapia rodzinna wspólnie z psychoterapeutą.

Dodaj komentarz